Urodzinowa środa

27 maja 2026

FESTIWALOWA ŚRODA Z JUBILATEM

Spotkanie autorskie z Łukaszem Maciejewskim zapowiedział w uroczystym nastroju dyrektor artystyczny, programowy, kurator Kozzi Film Festiwal, dr Andrzej Buck. Wspominał okoliczności, w jakich doszło do wzajemnego poznania obu panów i genezie współpracy z tym znakomitym krytykiem teatralnym i filmowym podczas tworzenia Kozzi Film Festiwal. Opowiadał o poważnym dorobku pisarskim Maciejewskiego począwszy od Przygody myśli. Rozmowy obok filmu, będącej zbiorem rozmów z artystami i twórcami. Przytoczył nazwiska osób, które pojawiają się w tej książce (m.in. Cywińska, Kolski, Frycz, Radziwiłowicz, Reinhart, Konieczny, Lem). Wymienił jeszcze kilka innych książek, które wydał Łukasz Maciejewski, w tym Koniec świata wartości, Wszystko jest lekko dziwne, Flirtując z życiem, Wpadnij, pogadamy, Aktorki. Odkrycia, Aktorki. Portrety, Aktorki. Spotkania. Andrzej Buck zarekomendował najnowszą książkę Maciejewskiego Zwierz bardzo żarłoczny. Recenzje teatralne, której nakład rozszedł się w błyskawicznym tempie i – o ironio! – na środowym wieczorze nie było możliwości jej zakupu. Swojego rodzaju rekompensatą stał się pomysł organizatorów, by wybrane fragmenty książki zostały odczytane podczas spotkania. Tego zadania podjęła się aktorka Iwona Katarzyna Pawlak. Trzeba przyznać, że udało się to znakomicie i wprowadziło widownię w świat wrażliwości autora i jego odbioru sztuki.

Dr Buck zapowiedział, że szykowana jest kolejna publikacja Łukasza Maciejewskiego Rok pamięci. Portrety, która ukaże się jesienią tego roku sumptem Pro Libris – wydawnictwa WiMBP.
Kończąc zapowiedź, szef Festiwalu ujawnił, że 2026 rok jest dla bohatera wieczoru datą przełomową, jako że skończył 50 lat życia, co znajdzie wyraz w niespodziankach, które zostały na tę okoliczność przygotowane.

Moderowania spotkania podjął się Andrzej Draguła, prof. US, filmoznawca i teatrolog, który znakomicie poprowadził rozmowę, wykazując profesjonalną wiedzę, gruntowne przygotowanie, ale też nie stroniąc od dowcipu, niekiedy prowokacyjnej uszczypliwości. Obaj panowie znają się od lat, spotykają co roku w Zielonej Górze na Festiwalu, co dało wyraz w ich dobrej komunikacji. Rozmowa toczyła się pierwotnie na bazie fragmentów recenzji inscenizacji wyreżyserowanych przez Krystiana Lupę, począwszy od Braci Karamazow wystawionych w 1990 roku w Narodowym Teatrze Starym im. Modrzejewskiej w Krakowie. Tam, w opisanym przez Maciejewskiego spektaklu, padło zdanie: „Teatr jest ponad inne sztuki”. Autor wyróżnił w spektaklu scenę spotkania Aloszy i Iwana.

Zapytany o inicjację filmową i teatralną, zawahał się, po czym odtworzył w pamięci spektakl gombrowiczowskiego Ślubu, w reżyserii Jerzego Jarockiego (TSK) – którego jako nastolatek nie do końca rozumiał – ale przejął go do szpiku kości. Z kolei film Amadeusz Miloša Formana z 1984 roku był swojego rodzaju objawieniem filmowym. Autor wspominał swój rodzinny Tarnów, nawiązując do kolegów szkolnych, którzy w przyszłości wnieśli ważny wkład w rozwój kultury. Stwierdził, że „Tarnowski team chciał zmieniać świat” i wymienił z tej grupy ważne nazwiska: reżyserki teatralnej Moniki Strzępki, reżysera Marcina Wrony (przedwcześnie zmarłego), malarza i reżysera Wilhelma Sasnala, pisarza Jacka Dukaja… Maciejewski opowiadał o swojej, bardzo wczesnej drodze recenzenckiej. Po szkole średniej odbywał studia filmoznawcze w Krakowie, i już wtedy obok pisania o filmie pojawiła się potrzeba pisania o teatrze. Miał wówczas dostęp do ważnych scen krakowskich (TSK, Teatr im. J. Słowackiego, Teatr Ludowy, Teatr Łaźnia Nowa, Teatr Stu). Pisał recenzje do dzienników, tygodników branżowych. To samo dotyczyło scen warszawskich. Na pytanie: dlaczego recenzje Łukasza Maciejewskiego są naładowane emocjami, pisane w szybkim tempie? Odpowiedział, że były „wymuszone” cyklem wydawania periodyków – zdarzało się, że premiera spektaklu odbywała się w piątek, a w sobotę wieczorem ukazywała się wgazecie recenzja. Nie było czasu na cyzelowanie, wygładzanie tekstu, dlatego poznaliśmy ten emocjonalny styl pisania recenzji bohater spotkania.

W nawiązaniu do tempa i spontaniczności, z jakimi tworzył recenzje, stwierdził, że teraz inaczej tworzy, nie ma tendencji do zachwycania się i poddawania euforii. Określił ten stan jako „wystudzenie”. Trafia oczywiście na ciekawe spektakle i fascynujące role, ale dostrzega, że teatr się zmienił, a on sam – wraz z nim się zmienia. Ostatnio, ku swojej radości – jak powiedział – miał okazję poczynić przegląd najnowszych spektakli z różnych teatrów, będąc jurorem Kaliskich Spotkań Teatralnych (maj 2026). Ponadto jako juror – na Festiwalu Szkół Teatralnych i w porozumieniu z reżyserem Jerzym Antczakiem – wręczał na tym wydarzeniu nagrodę im. Jadwigi Barańskiej, ufundowaną przez autora (twórcę m.in. Hrabiny Cosel i kultowego swego czasu serialu Noce i dnie). W rozmowie podjęto temat prezentowanej książki Zwierz bardzo żarłoczny. Recenzje teatralne. Prof. Draguła z aptekarską dokładnością wyliczył obfitość recenzji z lat 1999 do 2025 (270) i podkreślił, że jest tozaledwie wycinek pracy Maciejewskiego. Moderator zwrócił ponadto uwagę na różnorodność tytułów recenzji, dostrzegając tu wiele odniesień do różnorodnych dziedzin i zjawisk kulturowych (np. parafrazy tytułów piosenek, filmów, obrazów).

Prestiż i wolność twórcza, jaką osiągnął krytyk, sprawia, że posiada on carte blanche, jeśli chodzi o artykuły pisane dla internetowego portalu Interia. Recenzje teatralne dotyczą w większości sztuk wystawianych w Warszawie i Krakowie, jak wyjaśnił krytyk – ze względu na adresy zamieszkania w tych miastach.

Kolejnym cytatem ze Zwierza bardzo żarłocznego… odczytanym przez Iwonę Katarzynę Pawlak, był opis spektaklu Persona z niezwykłą rolą Sandry Korzeniak; wspominano jej współpracę z Lupą i innymi twórcami. Obecnie aktorka pojawia się w produkcjach filmowych. Na poprzednim KFF mogliśmy ją oglądać w obrazie Żeby nie było śladów, natomiast w tym roku jako gość Festiwalu, została nominowana do nagrody im. Macieja Kozłowskiego za rolę matki w filmie Franz Kafka Agnieszki Holand. Na spotkaniu poświęcono także kilka słów o innej aktorce, Danucie Stence i jej niezwykłemu performansowi bez słów.

W podsumowaniu padło pytanie: co dla Łukasza Maciejewskiego pozostaje niezmienne? Dowiedzieliśmy się, że aktywność i praca. Jest krytykiem szczęśliwym, spełnionym i bardzo poważnie podchodzi do pracy krytyka. Autor ujawnił, że do szczupłego grona swych przyjaciół zalicza Jana Frycza, jednak niewiele o nim pisze. Uważa, że przyjaciele nie mogą podlegać jego zawodowemu osądowi. A. Draguła ciekawie ujął pojęcie, które reprezentuje postawa Maciejewskiego – autor uprawia krytykę rozumiejącą. Bohater wieczoru stwierdził, że woli nie pisać wcale, niż pisać źle o spektaklu, który nie zasługuje na pozytywną recenzję. Jego teksty są emocjonalne, kieruje je do odbiorcy, nie udaje kogoś kim nie jest. Pozostał sobą, choć nauczyciele akademiccy zarzucają mu nadmierną ekstrawertyczność opinii. Uważa, że w czasach, gdy teksty – szczególnie publikowane w internecie – są generowane przez AI, stylu Maciejewskiego się nie podrobi

Kolejny fragment przytoczonej recenzji dotyczył spektaklu Paw królowej (na podstawie tekstu Doroty Masłowskiej) wystawionego przez TSK, co – przewrotnie – stało się pretekstem do rozmowy o muzyce. Autor przyznał się do młodzieńczej fascynacji zespołami popowymi typu Papa Dance, czy albumami Krystyny Prońko, Zdzisławy Sośnickiej, stąd jego inspiracja do tworzenia tytułów recenzji (Szary wiruje pył czy Szare miraże). Ale w książce pojawił się także tytuł Siekiera, motyka, hit. Świadczy to o intertekstualności i szerokich zainteresowaniach autora.

Na pytanie o obecny przedmiot fascynacji literackich, autor enigmatycznie odpowiedział, że zajmuje się jazzem i nieco już zapomnianą artystką lat 80. ub. wieku Barbarą Sikorską. Wymienił także swoich mentorów, nauczycieli zawodu: prof. Tadeusza Lubelskiego, krytyczkę filmową Marię Kornatowską oraz krytyka Tadeusza Sobolewskiego.

Zakładam, że na obecnym etapie zawodowego dorobku śmiało można założyć, że Łukasz Maciejewski jest ważnym nauczycielem i autorytetem dla młodych adeptów niełatwej sztuki pisania o teatrze i filmie.

Zwieńczeniem wieczoru było – jak wspomniano na początku – uhonorowanie 50. urodzin Mistrza Maciejewskiego, odczytaniem i wręczeniem wierszowanej laudacji autorstwa poetki Agnieszki Ginko, odśpiewanie Happy Birthday przez wystylizowaną na Marylin Monroe aktorkę w eleganckiej sukni i blond lokach wnoszącą tort z płonącymi świeczkami oraz gremialne Sto lat w wykonaniu wszystkich gości zgromadzonych na sali.


Spotkanie z Łukaszem Maciejewskim zdominowało inne wydarzenia festiwalowej środy, nie sposób jednak nie wspomnieć o zajęciach przeprowadzonych w Namiocie Młodych. Upłynęły one na dobrej zabawie podczas lektury Słonia Elmera. Dzieciaki pod komendą uzdolnionych instruktorek tworzyły słonia, łapacze snów, a także oswajały potwora podczas warsztatów plastycznych.

Czwartek w Namiocie Młodych zapowiada się równie interesująco. Będzie to FESTIWAL Z ANIĄ Z ZIELONEGO WZGÓRZA! Ale o tym relacja ukaże się dopiero jutro.


Spotkanie z Łukaszem Maciejewskim zdominowało inne wydarzenia festiwalowej środy, nie sposób jednak nie wspomnieć o zajęciach przeprowadzonych w Namiocie Młodych. Upłynęły one na dobrej zabawie podczas lektury Słonia Elmera. Dzieciaki pod komendą uzdolnionych instruktorek tworzyły słonia, łapacze snów, a także oswajały potwora podczas warsztatów plastycznych.

Czwartek w Namiocie Młodych zapowiada się równie interesująco. Będzie to FESTIWAL Z ANIĄ Z ZIELONEGO WZGÓRZA! Ale o tym relacja ukaże się dopiero jutro.

Małgorzata Grelak