
W 2026 roku przypadła 100. rocznica urodzin Andrzeja Wajdy, zbliża się również 10. rocznica jego śmierci. Jednocześnie mija 70 lat od czasu narodzin nurtu zwanego polską szkołą filmową, którego Wajda stał się czołowym przedstawicielem, niemal natychmiast zdobywając rozgłos nie tylko w kraju, ale również za granicą.
Swoją artystyczną przyszłość wiązał początkowo z malarstwem, studiując w latach 1946-49 na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, ale swoje właściwe powołanie odnalazł podejmując w 1949 roku studia reżyserskie na łódzkiej „filmówce”. Jego malarska wrażliwość znalazła najdoskonalsze odzwierciedlenie właśnie w języku filmowych obrazów, dochodząc do głosu już w debiutanckim „Pokoleniu” (1954), zwłaszcza zaś w „Kanale” (1956), nagrodzonym Srebrną Palmą w Cannes. Wyrafinowaną plastycznie formą – nawiązującą do romantyzmu, symbolizmu i ekspresjonizmu – wyróżniał się „Popiół i diament” (1958 – nagr. FIPRESCI w Wenecji). W filmie tym reżyser dokonał swoistej syntezy powikłanych, częstokroć tragicznych losów generacji, której młodość została naznaczona wojną i historycznymi zawirowaniami lat powojennych. Aktorskim głosem tego „straconego pokolenia”, zwanego pokoleniem Kolumbów, uczynił Zbigniewa Cybulskiego, który dzięki swojej kreacji zyskał status wręcz mitycznego idola.
Warto przypomnieć, że w 1959 roku Wajda gościł w naszym mieście, gdzie prapremiera jego kolejnego dzieła – dramatu wojennego „Lotna” – zainaugurowała Dni Zielonej Góry (2 seanse odbyły się w kinie „Nysa”, do tego jeden w kinie letnim „Warszawa”).
„Popiół i diament” był adaptacją powieści Jerzego Andrzejewskiego, być może nawet przewyższającą swój literacki pierwowzór. Wajda często szukał inspiracji w literaturze, która stała się podstawą wielu spośród jego najważniejszych filmów – zarówno epickich fresków, takich jak „Popioły” (1965) wg Żeromskiego, „Ziemia obiecana” (1975) wg Reymonta czy Mickiewiczowski „Pan Tadeusz” (1999), jak i kameralnych, refleksyjnych ekranizacji opowiadań Jarosława Iwaszkiewicza, jak „Brzezina” (1970), „Panny z Wilka” (1979) czy późniejszy „Tatarak” (2009). Do największych osiągnięć reżysera należało także „Wesele” (1972), gdzie w kreatywny, dynamiczny sposób udało mu się przenieść na ekran dramat Stanisława Wyspiańskiego, powszechnie uważany za niemożliwy do sfilmowania. Wcześniej, w 1963 roku, inscenizował ten utwór w Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, na deskach tej samej sceny w 1971 zrealizował też m.in. wysoko ocenianą adaptację „Biesów” Dostojewskiego.
Wajda wpisał się również w zaangażowane politycznie i społecznie „kino moralnego niepokoju”, z perspektywy lat 70. dokonując rozrachunku z epoką stalinizmu w „Człowieku z marmuru” (1976), następnie zaś niemalże „na gorąco” uchwytując atmosferę i idee Sierpnia ’80 w „Człowieku z żelaza” (1981), który przyniósł mu Złotą Palmę w Cannes. W obu częściach dylogii niezapomniane kreacje stworzyli Krystyna Janda i Jerzy Radziwiłowicz.
W następnych latach nakręcił jeszcze wiele istotnych filmów, wśród których – oprócz wspomnianego „Pana Tadeusza” – można wymienić „Kronikę wypadków miłosnych” (1985), „Korczaka” (1990), „Wielki Tydzień” (1995 – Srebrny Niedźwiedź w Berlinie), „Katyń” (2007) czy „Powidoki” (2016). Niejednokrotnie pracował również za granicą, otrzymując m.in. Cezara za reżyserię zrealizowanego w koprodukcji francusko-polskiej „Dantona” (1982) z Gérardem Depardieu w roli tytułowej i Wojciechem Pszoniakiem jako Robespierre’em. Efektem współpracy z francuskimi producentami była również ekranizacja „Biesów” („Les possédés”, 1988) z Isabelle Huppert i Jerzym Radziwiłowiczem.
Czterokrotnie nominowany do Oscara (za „Ziemię obiecaną”, „Panny z Wilka”, „Człowieka z żelaza” i „Katyń”), w 2000 roku Wajda otrzymał z rąk Jane Fondy statuetkę amerykańskiej Akademii Filmowej za całokształt twórczości.
